Davercin nie działa? Jak próbowałam wyleczyć trądzik

Chciałam się Wam dzisiaj pochwalić, że w końcu podjęłam decyzję! Koniec z „maską” na twarzy. Czas stanąć twarzą w twarz z problemem i zacząć go rozwiązywać, a nie tylko czekać aż sam minie. Akurat skończył mi się zresztą kolejny podkład, więc nie kupuję nowego, tylko przeznaczam pieniądze na jakiś preparat prosto z apteki!

davercinStwierdziłam, że nie będę szukać w Internecie, tylko poszłam do najbliższej apteki i zapytałam o jakiś dobry lek. Pani wymieniła mi bardzo wiele różnych preparatów i szczególną uwagę zwróciła na Davercin. Jest to jednak antybiotyk, więc musiałabym pójść do lekarza po receptę. W zasadzie tylko mnie to zachęciło, bo skoro musi to przepisać lekarz, to lek na pewno jest przetestowany wzdłuż i wszerz, i musi działać!

Dlatego też odczekałam swoje na wizytę, zrealizowałam receptę, zostawiając w aptece 25 zł, zaczęłam stosowanie i… czekałam na cud. Cud, który się nie wydarzył. Ale od początku.

Davercin to taki roztwór, którym należy nasączyć wacik i potraktować nim wszystkie miejsca, w których mamy krosty i pryszcze. Jako że mam niestety ten problem też na plecach, musiałam prosić o pomoc mamę, bo sama nie dostałabym do wszystkich miejsc :/ Pierwsze wrażenia? Dość piekące! Ale czego się nie robi dla urody. Poza tym, potem przestaje to już być aż tak dokuczliwe.

Po kilku dniach zauważyłam, że moja skóra zaczęła się oczyszczać! Stany zapalne się zmniejszały, krosty się zmniejszały. Byłam zachwycona. Szkoda, że tylko do czasu kiedy któregoś dnia wstałam rano i zauważyłam, że stare pryszcze co prawda zanikają, ale pojawiło się kilka nowych! Istna walka z wiatrakami :/

Poza tym przeczytałam, że nie należy go stosować dłużej niż 3 miesiące. Co z tego więc, że pozbędę się pryszczy, skoro zaraz powstaną mi nowe??

Odstawiłam Davercin. Może to i jest dobry lek, skoro farmaceutka go poleciła, a lekarz bez szemrania mi go wypisał, ale u mnie się nie sprawdził. Muszę szukać dalej.

RUNDA II, CZYLI PRÓBUJĘ NONACNE

Wcześniej dałam szansę specyfikom aptecznym, teraz więc pora na przeszukanie Internetu. Przekopałam się przez milion wątków na znanych forach i od ilości środków, których ludzie używają aż rozbolała mnie głowa! Któremuś jednak musiałam dać szansę i wybór padła na Nonacne. Na stronie producenta dowiedziałam się, że ten produkt to głównie jakieś zioła, witaminy i minerały. Serio, zioła mają mi pomóc?? Z drugiej strony jednak przeczytałam sporo pozytywnych recenzji, dlatego kliknęłam „kup” i po kilku dniach mogłam już zacząć testować ten specyfik.

Nonacne

Tym razem nie musiałam spędzać kilkunastu minut w łazience by dokładnie pokryć wszystkie zmiany trądzikowe. Nie musiałam też prosić o pomoc mamy, bo wystarczyło 2 razy dziennie połknąć tabletkę. Na miesięczną kurację poszło 150 zł, na które pracowałam kilka wieczorów, więc zaciskałam w myślach kciuki, by to zadziałało.

Najpierw moja buzia stała się jakby… mniej czerwona. Kto ma cerę trądzikową, ten zrozumie w czym problem! Był to dobry znak, ale wolałam nie zapeszać. Po jakichś dwóch tygodniach pryszcze zaczęły się jednak wyraźnie zmniejszać, a moja cera oczyszczać! Co rano uparcie szukałam nowych i przyglądałam się uważnie mojej skórze, ale nic się nie pojawiało!

Teraz, kiedy to piszę, minęły już dwa miesiące, a ja nadal cieszę się jak dziecko J Wiecie, jaka to ulga móc wstać godzinę później, bo nie trzeba już spędzać tyle czasu robiąc makijaż?

Pomyślałam, że moje zainteresowania związane z make-up-em wykorzystam idąc po wakacjach na studia związane z charakteryzacją. Sama jednak nie muszę już jej na sobie stosować!

Przed chwilą zamówiłam kolejne opakowanie Nonacne (na ich stronie: http://nonacne.pl). Mój trądzikowy problem jest już o wiele mniejszy i teraz czekam już tylko aż całkiem się go pozbędę :)

Na sam koniec postanowiłam, że pokażę Wam jak zmieniła się moja twarz, kilka osób prosiło mnie o zdjęcie, więc proszę, sami zobaczcie!

olga

6 comments

  1. Hannnna says:

    Lekarz też mi przepisywał ten davercin, ale w formie maści. To fakt, że skóra strasznie się łuszczy. Wciąż czekam chociaż na jakiś efekt….

Dodaj komentarz